Wrocław, 28.04.2017
Jej oczom ukazał się wielki budynek. Z trudem otworzyła wielkie drzwi i znalazła się w środku. "Jest recepcja, ale gdzie jest...?" - jej myślenie przerwał jeden z mężczyzn rozmawiający z ochroniarzem.
- Czego Pani szuka?
Basia była zdezorientowana. Nie chciała nikomu tłumaczyć zawiłej historii związanej z celem jej wizyty w tym dziwnym miejscu.
- Jestem umówiona. - powiedziała cicho i sięgnęła po telefon.
- A to na pewno z nami. - zażartował drugi mężczyzna, widocznie starszy od pierwszego.
Odkąd pamięta irytowały ją tego typu komentarze. Nie lubiła być zaczepiana przez obcych mężczyzn. Tym bardziej sporo starszych od siebie. Wyszukała w telefonie numer i próbowała połączyć się z mężczyzną, który miał na nią czekać. Nie tak wyobrażała sobie swój pierwszy dzień w nowej pracy.
- Tutaj Pani się nie dodzwoni. - usłyszała głos starszego ochroniarza. - Musi Pani wyjść na zewnątrz, tutaj nie ma zasięgu.
Odwróciła się w kierunku drzwi. Wyszła, myśląc co jeszcze dzisiaj jej się przytrafi.
- Proszę poczekać w głównym holu na dole. - usłyszała, kiedy wreszcie udało się jej dodzwonić do nowego szefa. - za kilka minut powinien pojawić się Bartek. To jest nasz koordynator. On Pani wszystko wytłumaczy. Ja dojadę później.
Usiadła na ławce w holu. W tle leciała cicha muzyka. Myślała o swoim życiu. O tym, że nic w jej życiu się nie dzieje. Wszystko było takie poukładane. Praca, nauka, treningi. Chciała coś zmienić. Przeżyć coś szalonego. Wprowadzić iskierkę szaleństwa do swojego rutynowego życia. Zmiana pracy miała być jej pierwszym małym kroczkiem, w kierunku tych zmian.
"Kurtki do mnie, buty do pudła, bierzemy plecaki i ustawiamy się przy schodach." - głos chłopaka wyrwał ją z zamyślenia. Zauważyła, że jeszcze przed chwilą pusty hol jest pełen dzieci. Pojawiło się kilku instruktorów. Jeden z nich miał w ręce kilka teczek. "To pewnie ten koordynator" - pomyślała i bez wahania podeszła i wytłumaczyła mu co tu robi i kim jest.
- Mam na imię Bartek, a to jest Kuba. Tamci dwaj tp Kaśka i Wojtek. Poszli ogarnąć dzieci. Poczekaj chwilę z Kubą, ja zaraz przyjdę i wszystko Ci opowiem. - powiedział i poszedł na górę.
I została z nim. Była trochę skrępowana, bo chłopak wyglądał na sporo starszego od niej. Miał ciemne włosy i brodę. By raczej poważny, opanowany. Nieco tajemniczy. Od razu dostrzega na jego przedramieniu tatuaż - napis w języku łacińskim. Zamienili ze sobą kilka zdań.
- Dzień dobry Basiu! - nagle koło nich pojawił się szef. - Jestem Szymon i mówmy sobie po imieniu.Tak będzie łatwiej.
Za nim weszło dwóch mężczyzn, którzy zaczepiali ją na wejściu.
- Mogłaś mówić, że Ty tutaj do pracy przyszłaś. - powiedzia jeden z nich. - My też tutaj pracujemy. Jestem Janusz, a to jest Leszek.
- No Szymon, widzę, że coraz ładniejsze panny tutaj zatrudniasz. - wesoło dodał Janusz.
Mężczyźni zaczęli ze sobą rozmawiać. Nie bardzo interesowało ją o czym. Kątem oka obserwowała Kubę. Jego tajemniczość była dla niej krępująca i intrygująca zarazem.
- Basiu, dzisiaj poznasz szkoły i będziesz jeździła z Kubą i Panem Leszkiem.
Zgodziła się. Nie miała innego wyjścia. W końcu to był jej pierwszy dzień w nowej pracy. Początek jej nowej przygody.
Podczas czasu spędzonego z Kubą czuła się jak kompletna idiotka. Nie znała specyfiki tej pracy, nie wiedziała co ma robić. Była jak dziecko zagubione w wielkim świecie. W tym dniu Kuba nad nią dominował. Nie była do tego przyzwyczajona, ale podobało się jej to. Uwaźnie suchała tego, co do niej mówił i starała się jak najwięcej zapamiętać.
- Kuba! Zaproś Basię na kawę! - milczenie przerwał Pan Leszek. - Patrz jaka ładna dziewczyna. Kuba zareagował lekkim uśmiechem w stronę swojej nowej koleżanki, a Pan Leszek ciągnął temat dalej. Sytuacja stawała się nieco niezręczna. Na szczęście dzień pracy dobiegł końca.
- Pojawisz się tutaj jeszcze? - Kuba zagadał na koniec.
- Możliwe. - tajemniczo odpowiedziała Basia.
- Do zobaczenia!
Odeszła. Myślała. O nim. O tym dniu. O ich spotkaniu. O rozmowach. Było w nim coś, co chciała odkryć. Coś, co chciała zrozumieć. Był dla niej zagadką. A to lubiła najbardziej w mężczyznach.
**********
Pozwól, że opowiem Ci o znajomości,
Która trwa, chociaż nie jest pewna swojej przyszłości.
Jednak pozwala mi pisać teksty o miłości,
Prawie tak intensywne, jak kolor jej paznokci.
Pozwól, że opowiem Ci o znajomości,
Która trwa, chociaż nie jest pewna swojej przyszłości.
Jednak pozwala mi pisać teksty o miłości,
Prawie tak intensywne, jak kolor jej paznokci.
Hm... No nie powiem, żebym nie była zaskoczona. Bo chyba jednak jestem. Coraz bardziej mnie to intryguje i przyciąga. Zwłaszcza, że gdzieś tam w tym wszystkim jest ziarenko prawdy. Ta, czy inaczej Kuba mnie coraz bardziej pociąga i sprawia, że będę Cię gnieść o więcej i więcej. :)
OdpowiedzUsuńOj Kochana... to będziesz zaskoczona bardziej. Mam już pewien pomysł na resztę. A jak poznasz Kubę bardziej, to wszystko zrozumiesz ☺
UsuńŻeby Cię zmotywować, żeby dowiedzieć się co i jak, promuję się i tu. Nacierpiałam się, ale w końcu napisałam. I zapraszam! ;) http://nigdy-nie-pozwole-ci-odejsc.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNowy, ostatni i być może ciekawy. Mam nadzieję, że wpadniesz :)