"Nie chodzi o to, że się kochasz w jakichś innych panach. Ale w tej szui, która miastu znana? Dramat."
Wrocław, 23.09.2017 r.
- O, Basia! Super, że jednak przyszłaś! - Kaśka rzuciła się na szyję koleżanki. - Widzę, że mimo nowej pracy i nowego otoczenia nie zapominasz o starych znajomych.
Zobaczyła go siedzącego w rogu. W Pubie był tłum pijanych ludzi, wchodząc musiała uważać, żeby na kogoś nie wpaść. Nie zauważyła go, Był taki jak zawsze. Bardzo pewny siebie. Choć dało się dostrzec iskierkę zagubienia. Znała go. Od tej strony, od której nie znał go nikt z tutaj obecnych.
- Bardzo mi Was brakuje. I naszej wspólnej pracy. - Basia tłumaczyła dość nerwowo. Nie wiadomo dlaczego, głos zaczął się jej łamać, a ręce drżeć. - Więc kiedy napisaliście, nie mogłam tak po prostu nie przyjść.
Przywitała się ze wszystkimi. Usiadła obok Kaśki, która wysłała chłopaków po piwa.
- A jak tam nowa praca? Zadowolona jesteś? - zapytał Krystian stawiając przed nią wielki kufel piwa z sokiem truskawkowym. Znał ją. Wiedział, że jako jedyna z ich ekipy nie lubi smaku piwa.
- Bardzo mi Was brakuje. I naszej wspólnej pracy. - Basia tłumaczyła dość nerwowo. Nie wiadomo dlaczego, głos zaczął się jej łamać, a ręce drżeć. - Więc kiedy napisaliście, nie mogłam tak po prostu nie przyjść.
Przywitała się ze wszystkimi. Usiadła obok Kaśki, która wysłała chłopaków po piwa.
- A jak tam nowa praca? Zadowolona jesteś? - zapytał Krystian stawiając przed nią wielki kufel piwa z sokiem truskawkowym. Znał ją. Wiedział, że jako jedyna z ich ekipy nie lubi smaku piwa.
- A wiesz... trudne początki. - zawiesiła głos. - Każdy dzień to nowe wyzwania, nowe oczekiwania, którym muszę sprostać. Każdy dzień uczy mnie czegoś nowego. A u Was jak?
- Bez zmian, chaos. - powiedział Dawid, a wszyscy parsknęli śmiechem. - Uwierz Basiu, że w tej kwestii nic się nie zmieniło od Twojego odejścia.
Rozmawiali, wspominali wydarzenia sprzed kilku miesięcy czy nawet tygodni.Tylko Kuba bardzo mało się odzywał. Często spoglądał na Basię, wprowadzając ją w jeszcze większe zakłopotanie. Nie potrafiła zrozumieć wysyłanych przez niego sygnałów. Nie potrafiła uwierzyć, że po tym wszystkim, co ich wtedy połączyło, jedyne co mają sobie do powiedzenia to "Cześć".
- A dlaczego nie przyszłaś z Dagmarą? - wtrąciła Anka. - Jestem bardzo ciekawa co u niej słychać. Na czacie pisała, że przyjdziecie razem.
No właśnie, Dagmara! Dlaczego jej tu nie ma?! Że akurat dzisiaj musiała zostać w domu... "Baśka, jesteś silna". - myślała, starając się opanować nerwy.
- Dagmara jest chora. - oznajmiła. - Złapała jakiegoś wirusa w pracy.
Rozmawiali, pili. Basie czuła już lekki szum w głowie i nie miała zamiaru znowu doprowadzić się do stanu, w którym straci kontrolę nad sobą i swoimi myślami, zasadami.
W pewnej chwili rozmowy przerwał Kuba, proponując, żeby zagrali w "Prawda czy wyzwanie?". Wszyscy entuzjastycznie zareagowali na tą propozycję, tylko Basia miała mieszane uczucia. Postanowiła jednak zachować to dla siebie. I rozpoczęli zabawę.
- Baśka, wyluzuj! Zacznij grać normalnie! - krzyknął Kuba.
Nie potrafiła. W każdym jego pytaniu czuła atak, zaczepkę. Tak bardzo bała się, że powiedzą za dużo. Tak bardzo czuła się zagubiona. I to ją blokowało. Widziała, że znajomi niczego nie rozumieją. Zmiana tematów, jeszcze więcej alkoholu. I znowu się zaczęło... Kuba bardzo się ożywił. Zaczął opowiadać o swoich byłych. O kompromitujących sytuacjach z ich udziałem. Zaczął je oceniać. Tego było już za dużo. Basia wstała i wyszła. Nie była w stanie tego słuchać. Stanęła przed budynkiem Pubu. Zaczęła palić. Papieros za papierosem. Nie był to jej nałóg. Paliła jedynie po alkoholu na imprezach i kiedy była zdenerwowana. Teraz się skumulowało.
- O co Ci chodzi? Znowu robisz sceny? - tuż za jej plecami stanął Kuba.
Nogi się pod nią ugięły. Nie wiedziała czy ma strzelić mu w twarz czy zrobić coś zupełnie innego. Znowu była taka bezbronna, jak wtedy. Kiedyś nazywał ją "malutką i słodziutką". A teraz? Kim ona właściwie teraz jest? Kim jest w jego oczach. I kim mogłaby być w jej oczach, gdyby o wszystkim wiedziała.
- Po prostu nie mogę tego słuchać. - powiedziała najciszej, jak tylko mogła. - O mnie też tak mówisz? Mnie też wyzywasz od najgorszych? Do mnie też nie masz teraz szacunku, skoro nie masz go nawet do swoich poprzednich "miłości"? O mnie też opowiadasz po wypiciu kilku piw?
Nie czekała na odpowiedź. Nie chciała jej usłyszeć. Odeszła. Nie poszedł za nią. Zresztą to i tak by nic nie dało. Zabili wszystko, co mogło ich połączyć.
- Bez zmian, chaos. - powiedział Dawid, a wszyscy parsknęli śmiechem. - Uwierz Basiu, że w tej kwestii nic się nie zmieniło od Twojego odejścia.
Rozmawiali, wspominali wydarzenia sprzed kilku miesięcy czy nawet tygodni.Tylko Kuba bardzo mało się odzywał. Często spoglądał na Basię, wprowadzając ją w jeszcze większe zakłopotanie. Nie potrafiła zrozumieć wysyłanych przez niego sygnałów. Nie potrafiła uwierzyć, że po tym wszystkim, co ich wtedy połączyło, jedyne co mają sobie do powiedzenia to "Cześć".
- A dlaczego nie przyszłaś z Dagmarą? - wtrąciła Anka. - Jestem bardzo ciekawa co u niej słychać. Na czacie pisała, że przyjdziecie razem.
No właśnie, Dagmara! Dlaczego jej tu nie ma?! Że akurat dzisiaj musiała zostać w domu... "Baśka, jesteś silna". - myślała, starając się opanować nerwy.
- Dagmara jest chora. - oznajmiła. - Złapała jakiegoś wirusa w pracy.
Rozmawiali, pili. Basie czuła już lekki szum w głowie i nie miała zamiaru znowu doprowadzić się do stanu, w którym straci kontrolę nad sobą i swoimi myślami, zasadami.
W pewnej chwili rozmowy przerwał Kuba, proponując, żeby zagrali w "Prawda czy wyzwanie?". Wszyscy entuzjastycznie zareagowali na tą propozycję, tylko Basia miała mieszane uczucia. Postanowiła jednak zachować to dla siebie. I rozpoczęli zabawę.
- Baśka, wyluzuj! Zacznij grać normalnie! - krzyknął Kuba.
Nie potrafiła. W każdym jego pytaniu czuła atak, zaczepkę. Tak bardzo bała się, że powiedzą za dużo. Tak bardzo czuła się zagubiona. I to ją blokowało. Widziała, że znajomi niczego nie rozumieją. Zmiana tematów, jeszcze więcej alkoholu. I znowu się zaczęło... Kuba bardzo się ożywił. Zaczął opowiadać o swoich byłych. O kompromitujących sytuacjach z ich udziałem. Zaczął je oceniać. Tego było już za dużo. Basia wstała i wyszła. Nie była w stanie tego słuchać. Stanęła przed budynkiem Pubu. Zaczęła palić. Papieros za papierosem. Nie był to jej nałóg. Paliła jedynie po alkoholu na imprezach i kiedy była zdenerwowana. Teraz się skumulowało.
- O co Ci chodzi? Znowu robisz sceny? - tuż za jej plecami stanął Kuba.
Nogi się pod nią ugięły. Nie wiedziała czy ma strzelić mu w twarz czy zrobić coś zupełnie innego. Znowu była taka bezbronna, jak wtedy. Kiedyś nazywał ją "malutką i słodziutką". A teraz? Kim ona właściwie teraz jest? Kim jest w jego oczach. I kim mogłaby być w jej oczach, gdyby o wszystkim wiedziała.
- Po prostu nie mogę tego słuchać. - powiedziała najciszej, jak tylko mogła. - O mnie też tak mówisz? Mnie też wyzywasz od najgorszych? Do mnie też nie masz teraz szacunku, skoro nie masz go nawet do swoich poprzednich "miłości"? O mnie też opowiadasz po wypiciu kilku piw?
Nie czekała na odpowiedź. Nie chciała jej usłyszeć. Odeszła. Nie poszedł za nią. Zresztą to i tak by nic nie dało. Zabili wszystko, co mogło ich połączyć.
Kocham <3 To takie prawdziwe i kurde nie powinien, a ciekawi mnie Jakub. Chociaż Baśka? W niej też coś siedzi. No i czekam jeszcze na Dagmare :)
OdpowiedzUsuńNie będzie tak grzecznie jak u Ciebie ☺ Tylko tyle wiem. Jakub to ciekawa postać. Po prostu ☺
Usuń